Śmierć człowieka, narodziny sławy
Wiele opisów biograficznych mówi, że Che Guevara z prawdziwą walką zetknął się na dzień przed śmiercią w Boliwii. Nakazał on swym partyzanckim podwładnym utrzymać pozycję oraz walczyć do ostatniego tchnienia i ostatniego naboju. Generał Gary Prado, który pojmał Guevarę w boliwijskich lasach i spędził z nim ostatnią noc jego życia, wypowiadał się, że "po śmierci Che nastąpiła transformacja człowieka w świętego". Wspominał Che "budzącego politowanie, brudnego i rozczochranego, mniemającego nic z bohatera" i mówi o zakłamującej rzeczywistość propagandzie, która wykreowała go na romantycznego herosa walki z imperializmem. Porównywał on Che Guevare do Don Kichota, który "był w końcu trochę stuknięty", twierdząc, że Guevara "dostrzegał olbrzymy tam, gdzie były tylko wiatraki".

Parę godzin przed śmiercią nieposkromiony upór Che w pełni się ujawnił. W obliczu niebezpieczeństwa i dostrzegalnego końca, brak hipokryzji i robienie tego co trzeba okazały się poddaniem. Gdy jego ludzie czynili to, co im rozkazano, walcząc do ostatniego naboju i ginęli, lekko ranny Che wymknął się spod wymiany ognia i poddał się z pełnym magazynkiem, skamląc do swych przeciwników – "Nie strzelajcie! Jestem Che! Jestem dla was więcej wart żywy niż martwy!". Jednak tym razem osobiście doświadczył błędu odnośnie własnej wartości.